,, Memories Never Die ''

,, Pamiętaj by nie zapomnieć kim jesteś , bo kiedy tak się stanie nie będziesz miał już odwrotu ''

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
A więc nie wiem od czego zacząć ... prawie rok mnie nie było . Zaniedbałam bloga . Przepraszam . Tyle mogę powiedzieć . Przez ostatni niecały rok dużo się w moim życiu zmieniło . Nie będę pisała dokładnie co .
Mam teraz do was pytanie ?
Czy chcecie że bym prowadziła dalej bloga ? Jak tak to cz mam zacząć od nowa ? I najważniejsze - czy będziecie chcieli to czytać ? Do was należy decyzja i z każdą się pogodzę . Jeszcze raz szczeże przepraszam ...
29.01.2015 o godz. 23:52
Oto malutka zapowiedź co się stanie w pierwszym rozdziale :

,, - Nie będę chodzić do żadnej szkoły ! - ''

,, - Mam całkiem duże mieszkanie . - ''

,, - Posłuchaj mnie , nie będziesz mi rozkazywać ! - ''

,, - Nie jestem żadną dziwką - ''







08.06.2014 o godz. 11:24
Bohaterzy
♫ Muzyka ♫
Lily Collins
( Urodziny 01.1.1996 roku - 19 lat )
Samotnie dorastałam w domu dziecka , bez przyjaciół . Nie wiem dlaczego tam trafiłam , ale na pewno nikomu na mnie nie zależało . Żyję na razie sama w swoim domku na przedmieściach Los Angeles . Szkoła - moje drugie przekleństwo .To wszystko jest takie pojebane . Chodzę do Liceum gdzie wszyscy dokuczają mi fizycznie i psychicznie , choć wcale mnie nie znają ... Może to i lepiej ? Zawsze powtarzam sobie w trudnych chwilach , że Bóg mi kiedyś wynagrodzi te wszystkie krzywdy . Lecz nigdy nie mogę zapomnieć kim jestem ...

,, Samotna dziewczyna z pozoru wyglądającą na szczęśliwą . Jednak pozory mylą . ''






Justin Bieber
( Urodziny 01.3.1994 rok - 20 lat )
Pewnie każdy zna mój życiorys . Młodego chłopaczka który zdobył serca nastolatek swoimi piosenkami . To stare czasy . Zmieniłem się ... na gorsze . Piszą o mnie na pierwszych stronach magazynów plotkarskich , że jestem rozpieszczony , daję zły przykład i takie tam . Jednak to nie moja wina , że próbuję uleczyć złamane serce . Teraz tylko dla mnie liczy się sex , alkohol i narkotyki . Moje motto brzmi tak : ,, Gdzie w pobliżu jest impreza i ja tam będę . Już od samego wejścia obserwują mnie napalone dziewczyny , a ja to wykorzystuję . Mam pieniądze w portfelu i nie boję się ich wydać '' . Wszyscy próbują mi pomóc jednak na marne . Kiedyś może z tym skończę i zrozumiem swoje błędy , ale i tak te wspomnienia zostaną w mojej pamięci na zawsze ...

,, W środku normalny chłopak , który uległ pokusie . Ktoś mu pomoże ? ''







Prolog
Lily
15.3.1994 rok

- Narrator -
Deszczowa noc w Los Angeles . Przed domem dziecka stała drobnej postury brunetka opatulona długim , szarym płaszczem . W rękach niosła różowy becik z niemowlakiem . Była to mała dziewczynka , która nie wiedziała co się za raz z nią stanie . Kobieta delikatnie kołysała ją w rytmie melodii przez nią nuconej . Położyła na wycieraczce istotkę z łzami w oczach . Nie chciała tego , ale musiała dla jej dobra . Pochyliła się i ostatni raz ją ucałowała w czółko szepcząc ,, Kocham cię '' położyła obok teczkę z dokumentami i zapukała do drzwi . Jak najszybciej z całych sił uciekła z miejsca . Weszła do parku i zaczęła szlochać na cały głos . Wiedziała , że to koniec , że już nigdy się z nią nie spotka .
...
Przed drzwiami stanęła wysoka blondynka po
trzydziestce . Rozglądając się po okolicy zauważyła małe dziecko leżące na schodach wejściowych domu . Wzięła na rączki małą i jak najprędzej zaprowadziła do pokoiku z łóżeczkiem . Położyła małą tak by się nie obudziła na łóżku i zaczęła czytać wszystkie dane zawarte w środku teczki . Oprócz dokumentów znalazła kopertę a w niej plik pieniędzy z napisem Dla Lily . Schowała wszystko i popatrzył się na jej twarzyczkę . Uśmiechnęła się lekko i wyszła z pokoiku małej . Wiedziała ,że teraz ta dziewczynka jest częścią rodziny ...

,, Memories Never Die ''


vfhdvired.png
03.06.2014 o godz. 23:42
Akurat ostatnio sexy-chick skończyła pisać szóste opowiadanie i z tej okazji przybliżę tą wam historię kopiując jeden rozdział :)

#11 - Potrzebujesz mnie 10.05.2012r.


Kolejne dni były niesamowite. Takie beztroskie, jakby to co wydarzyło się wcześniej było tylko głupim snem. Czasami zastanawiałam się nad swoim życiem. Zastanawiałam się nad tym jak będą wyglądać nasze dni za 40 lat. Wyobrażałam sobie mnie i Zayna siedzących w fotelach, ja na kolanach trzymam moją kilkuletnią wnuczkę, a na podłodze siedzi jeszcze trójka naszych wnuków. Słuchają jak wraz z Zaynem opowiadamy im bajkę o pieskach, które się w sobie zakochały i musiały pokonać mnóstwo przeciwności losu, żeby być razem, ale udało im się, a teraz żyją długo i szczęśliwie. Dzieci śmieją się i zadają bezsensowne, ale słodkie pytania. Co jakiś czas ja i Zayn ukradkiem posyłamy sobie roześmiane spojrzenia. Tak, kto by pomyślał, że ja Rea Patel będę pragnęła takiego życia, przy jednym chłopaku do końca życia… cóż, życie jest dziwne. Ale wierzę, że nam się uda. Pokonamy przeciwności losu i będziemy żyli długo i szczęśliwie, zupełnie jak te pieski z bajki.
- O czym tak myślisz? – zaśmiał się Zayn, wskutek czego jego klatka piersiowa zawibrowała.
- O przyszłości – westchnęłam, a na moje usta wkradł się rozmarzony uśmiech.
- A ja tam jestem?
- No nie wiem, nie wiem – pokręciłam głową cmokając ustami.
Malik tylko się zaśmiał. Nasze cudowne chwile przerwał dźwięk dzwonka telefonu Zayna. Chłopak spojrzał na wyświetlacz, a na jego twarzy pojawiła się jakby ulga.
- To Justin – powiedział.
Mnie też ulżyło, pomimo że nie trawiłam tego chłopaka. Musiałam go jakoś ignorować, od niego zależało bardzo wiele, miał nam pomóc i musiałam to uszanować. Obawiałam się, że może jednak zmienił zdanie i nie będzie chciał nam pomóc, ale skoro dzwoni to chyba dobrze, prawda? … Albo i nie...
- Halo? – Malik przyłożył urządzenie do ucha – Dobra.
Po chwili się rozłączył.
- I co? – zapytałam siadając na łóżku po turecku. Chłopak podniósł się na łokciach i wstał. Chwycił swoją koszulkę i wciągnął ją na siebie.
- Justin będzie tu za piętnaście minut.
Nic już nie mówiąc zerwałam się z łóżka i pobiegłam do małej łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Zmierzwiłam włosy ręką i wyszłam z łazienki. W pokoju zastałam Zayna razem z Justinem. Albo on jest szybki, albo ja długo siedziałam w łazience. Chłopaki spojrzeli w moim kierunku, ale szybko powrócili do rozmowy.
- Więc jak już mówiłem mam tu te dokumenty. - Wyjął z kieszeni czarnej bluzy papierową kopertę.
- Dzięki stary. – Zayn uśmiechnął się zaglądając do koperty.
- Dajcie mi swoje prawdziwe dokumenty.
- Po co? – wtrąciłam się nie zastanawiając się wiele.
Bieber spojrzał na mnie jakbym była idiotką.
- Bo muszę zniszczyć wasze dokumenty żebyście mogli zacząć od nowa. Musicie przestać istnieć.
Wywróciłam teatralnie oczami i sięgnęłam z torby wszystkie moje dokumenty, jakie miałam przy sobie.
- Świetnie. Masz – Bieber podał mi kopertę z moimi dokumentami – Od dziś nazywasz się Jessica Raymond i urodziłaś się 17 lutego. Masz 19 lat.
- Poważnie?! Jessica?! Nie cierpię tego imienia.
- Będziesz się musiała przyzwyczaić – uśmiechnął się szyderczo. Miałam ochotę mu wydrapać oczy.
- Wiecie co, zostawiłem dowód w samochodzie. Zaraz wrócę – odezwał się Zayn – Tylko postarajcie się nie wydrapać sobie oczu.
- Pójdę z tobą – odezwałam się. Nie miałam ochoty zostawać z tym kretynem sam na sam.
- Nie, poczekaj tu. Zaraz wrócę – Malik przelotnie musnął moje usta i wyszedł z pokoju.
Zaraz po tym, jak trzasnęły drzwi spojrzałam na Biebera, jego wzrok też powędrował na mnie. Zapadła niezręczna cisza. Nie wiedziałam czy mam się odezwać, czy może lepiej zostać cicho, żeby nie wszcząć żadnej kłótni. Nagle usłyszeliśmy jakieś krzyki przerażenia przed hotelem. Szybko podeszłam do okna i wyjrzałam przez nie. Moje serce na moment przestało bić, a później łomotało jak szalone. Zobaczyłam bezwładne ciało Zayna padające na kolana, a później z hukiem lądujące na betonie.
- O Boże… - szybko odbiegłam od okna i popędziłam ku wyjściu z hotelu. Po moich policzkach spływały słone łzy, przyłożyłam dłoń do ust, żeby nie krzyknąć.
To nie prawda! To nie prawda! To był ktoś inny! Nie Zayn! To nie mógł być Zayn!!
Wybiegłam z hotelu i zobaczyłam, że w pobliżu nikogo nie ma, na środku parkingu leżało tylko ciało Malika.
- Zayn! – wrzasnęłam i podbiegłam do niego. Upadłam na kolana, odwróciłam go przodem do siebie i potrząsnęłam nim. Moje oczy były zamglone, a po policzkach spływały strumienie łez. Zawyłam z bezradności. Potrząsnęłam ciałem Zayna ponownie, tym razem gwałtowniej.
- Obudź się! Musisz żyć! Nie możesz mnie zostawić! Słyszysz?! – wrzeszczałam przez łzy potrząsając nim.
Rozpaczliwie wyłam przytulając ciało Zayna do siebie. Dopiero teraz zauważyłam, że całe ręce mam w jego krwi.
- Musisz żyć… – skomlałam – Nie możesz odejść… - mój głos się załamywał. Mocniej ścisnęłam ciało Zayna przyciskając je bardziej do siebie.
Puściłam go i zerwałam się na równe nogi. Rozejrzałam się dookoła. Dopiero teraz zauważyłam, że w progu hotelu stoi Bieber.
Gdyby nie te głupie papiery Zayn nadal by żył!
Podbiegłam do niego i wyjąc głośno zaczęłam go walić pięściami po klatce piersiowej.
- To wszystko twoja wina! – skomlałam – Gdyby nie te głupie papiery...
Mocniej uderzyłam go w klatkę piersiową. Chłopak złapał moje dłonie i spojrzał mi w oczy. W jego czekoladowych tęczówkach nie dostrzegłam nic. Było tam pusto, jakby były martwe. Wyrywałam się i dalej zadawałam ciosy. Brunet przytrzymał mnie i mocno przytulił. Wtuliłam się z jego tors głośno łkając.
Nadal nie mogłam uwierzyć w to, co przed chwilą się stało…
Przetwarzałam w mózgu wszystkie wydarzenia jeszcze raz. Dopiero teraz zorientowałam się, że postąpiłam lekkomyślnie wybiegając do Zayna. Mieli mnie na muszce, dlaczego więc mnie nie zabili? Tak byłoby o wiele łatwiej, dla nich i dla mnie.
Dopiero teraz zorientowałam się, że jestem wtulona w tors Biebera, który głaszcze mnie po włosach próbując uspokoić.
Oderwałam się od niego i otarłam policzki. Nie patrząc na chłopaka wróciłam do hotelu. Musiałam uciekać. Na pewno ktoś to widział i za chwilę będzie tu policja, a to ostatnie, czego w tej chwili mi potrzeba. Błyskawicznie znalazłam się w pokoju, który wynajmowaliśmy razem z Zaynem. W popłochu wyszukałam swoją torbę i zaczęłam wrzucać do niej swoje rzeczy. Spojrzałam na łóżko, w którym jeszcze dziś rano leżał Zayn…
Na krześle obok wisiała jego czarna bluza. Jeszcze pachniała jego perfumami. Wzięłam ją i przycisnęłam do swojego ciała. Osunęłam się na podłogę i oparłam o łóżko. Podciągnęłam nogi pod brodę i zaciągając się zapachem bluzy, zaczęłam szlochać.
Tak bardzo chciałam, żeby to okazało się tylko głupim snem. Chciałam wierzyć, że za chwilę się obudzę, a Zayn będzie leżał obok mnie, uśmiechnie się do mnie i powie coś, po czym od razu na moją twarz wkradnie się uśmiech.
Usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju. Podniosłam głowę i dostrzegłam Biebera z tępym wyrazem twarzy. Otarłam łzy i zerwałam się na równe nogi. Wcisnęłam do torby bluzę, którą trzymałam w ręku i zasunęłam suwak.
Nie miałam pojęcia co teraz zrobię. Wiedziałam tylko, że jeśli zostanę tu choć chwilę dłużej to zginę.
- Pomogę ci. – odezwał się Bieber – Jestem to winny Zaynowi.
- Nie potrzebuję twojej łaski! – prychnęłam akcentując każde słowo.
- Nie bądź głupia! – chłopak chwycił mnie za nadgarstek odwracając do siebie przodem, tak że teraz patrzyłam mu w twarz – Oczywiście, że mnie potrzebujesz!
Miał rację. Potrzebowałam go. Z nim mogłoby mi być o wiele łatwiej, ale nie mogłam go narażać.
- Nie mogę, wystarczy że Zayn zginął… - to zdanie ledwo przeszło mi przez gardło.
- Nie mam pięciu lat. – oświadczył brunet – Potrafię o siebie zadbać.
- Wszystko jedno.
Wyrwałam swój nadgarstek i ruszyłam do drzwi. Chłopak szedł za mną.
Dopiero teraz zauważyłam, że na drzwiach jest przylepiona jakaś biała kartka. To pismo wydawało mi się znajome…
"Twojego chłoptasia już załatwiłam, teraz czas na ciebie.
Całuski, M."

Mia…



http://sexy-chick.bloblo.pl/





Zwiastun :

1546083_698302966876684_1256932461_n.png
Tagi: Sexy-Chick
10.05.2014 o godz. 18:52
Jedziesz spokojnie sobie na motorze ulicą , kiedy nagle zapala się czerwone światło . Hamujesz . Nagle nie spodziewanie podjeżdża auto z ciemnymi szybami , które już po ułamku sekundy się otwierają . Widzisz tam sexownego chłopaka w twoim wieku . Odzywa się pierwszy .
- Niezłe cacko jak na taką laskę .- Powiedział z chytrym uśmieszkiem .
- Co sugerujesz ?- Zapytałaś z lekkim poirytowaniem w głosie .
- No wiesz nie codziennie spotyka się dziewczynę na tak wypasionym motorze . - Powiedział z uśmiechem który cię już denerwował .
- No to dzisiaj możesz się napatrzeć .- Powiedziałaś bardzo pewna siebie .
- Co sugerujesz ? - Zadał to samo pytanie co ty przedtem .
- ,, Terrible Route '' coś ci świta ? - Zapytałaś robiąc przerwy przy każdym wyrazie .
- Jedziesz na ,, Terrible Route ''-Zapytał bardzo zaskoczony twoją odpowiedzią .
- Ja tam uczestniczę a ty ? - zapytałaś z ciekawości .
- Też . - odpowiedział dumnie .
- To będzie ciekawie - Odpowiedziałaś i odjechałaś ponieważ zaświeciło się zielone światło . Jedyne co on zdążył odpowiedzieć to ,, Do zobaczenia ''.

Wieczorem
Właśnie zbierasz się na wyścig . Ubrałaś czarną skórzaną kurtkę i obcisłe spodnie . Wyjechałaś motorem z garażu i pojechałaś do celu . Po pół godzinie byłaś na miejscu . Właśnie szykowałaś się kiedy ktoś zaczął mówić do ciebie .
- Czyli mówiłaś prawdę . - poznałaś od razu głos . To był on .
- Ja nie kłamię . - powiedziałaś obojętnie nie spoglądając na niego .
- Może zrobimy sobie mały zakładzik , co ? - zapytał po chwili przerwy .
- Na jakich zasadach ? - odpowiedziałaś pytaniem na pytanie odwracając się twarzą do chłopaka .
- Jak ja wygram to zdradzisz swoje imię .- Powiedział to bardzo tajemniczo , że aż ciarki na plecach poczułaś .
- Ok , a jak ja to ty mi zdradzisz swoje .-Też jak on powiedziałaś tajemniczo żeby zabrzmiało przekonująco .
- To umowa stoi ? - Spytał się dla pewności .
- Jasne . - wyciągnęłaś dłoń w jego kierunku po uścisnął ją . - To do zobaczenia na torze . - Powiedział i uśmiechnął się w twoim kierunku .
- Do zobaczenia - dodałaś cicho zanim znikną z twojego pola widzenia .

Siedzisz właśnie na motorze wyścigowym obok niego . Uśmiech się do ciebie . Nagle sędzia wychodzi na środek toru i mówi .
- Jak wiecie musicie jak najszybciej pokonać trasę . Zasad nie ma . I uważajcie , żeby nie wylecieć z trasy . A więc gotowi , do startu ... start !- krzykną sędzia a ty jak nakręcona od razu po komendzie wyruszyłaś . Omijałaś z łatwością przeszkody . Nawet nie zorientowałaś się kiedy jako pierwsza przekroczyłaś metę .
- Muszę przyznać , że zawodowo jeździsz .- Usłyszałaś za sobą znajomy głos .
-Dzięki . - Odwróciłaś się .
- Ja nazywam się Justin .- Powiedział .
- Aha - Przytaknęłaś mu .
- A ty ? - Powiedział co można było wyczuć w głosie z nadzieją .
- W umowie nie było takiego punktu . - Zaczęłaś się z nim droczyć .
- To był mały druczek - Powiedział przybliżając się do ciebie.
- Naprawdę a , gdzie ? - Zapytałaś sarkazmem ale i też rozbawieniem w głosie .
- Tu - musną delikatnie twoje usta co ty odwzajemniłaś.
- Już wiem gdzie . Mam na imię [Twoje Imię] .- odpowiedziałaś z uśmiechem na twarzy .
- Idę odebrać nagrodę - odpowiedziałaś po chwili ciszy .
- A ja nie jestem twoją nagrodą ? - Zapytał zdziwiony .
- Ty jesteś moją nagrodą numer jeden - Powiedziałaś słodko się uśmiechając .













----------------------------------------------------
I jak oceniacie mój pierwszy Imagin w skali od 1 do 10 ?
Szczerze piszcie w komentarzach :)




Tagi: Imagine #1
04.04.2014 o godz. 00:35
Wiem , że długo nie pisałam nic , ale nie martwcie się . Akurat ostatnio Fuck-everything-Im-Belieber skończyła pisać drugie opowiadanie i z tej okazji przybliżę tą wam historię kopiując jeden rozdział :)

Rozdział 14
~narrator~


W momencie gdy drzwi się ptworzyły oboje nie mogli złapać tchu. Nigdy nie spodziewali się tego, że spotkają się w takim miejscu.
- Katherine. – zaczął blondyn wchodząc do środka.
- Nie powinieneś tu być. – syknęła dziewczyna spoglądając na swoje odbicie w lustrze.
Mimo narkotyków nie mogła tak dłużej. Przekręciła klucz w zamku i wpadła w ramiona Chrisa. Łzy spływały po jej policzkach, a on gładził ją przyciskając bliżej siebie.

Kiedy Katherine trochę się ogarnęła usiadła na sofie, a blondyn dołączył do niej.
- Czemu tu jesteś? – zapytał próbując zwrócić uwagę szatynki.
- Ja… - wyszeptała ledwo słyszalnym głosem – Musisz stąd odejść. – rzuciła spoglądając w oczy chłopaka.
- Ale…
- O nic nie pytaj. Nie mów nikomu, że mnie tutaj znalazłeś, a tym bardziej…
- On cię kocha. – przerwał jej Chris.
- Tak będzie lepiej. – powiedziała Kate.
- Napisz chociaż list do niego.
- Ale obiecaj, że nikt nie dowie się, że…
- Obiecuję.

Szatynka siedziała cały czas w garderobie. Pod pretekstem, że źle się czuje.
Wyciągnęła kartkę i zaczęła pisać list, który miała przekazać blondynowi.

~oczami Justina~


Koło 3 rano obudziło mnie walenie do drzwi. Cieszyłem się, że mama wyjechała na weekend i byłem zupełnie sam.
W progu zastałem Chrisa.
- Masz – podał mi białą kopertę – przeczytaj, pogadamy później.
Chłopak wrócił do siebie, a ja usiadłem na sofie w salonie. Wyjąłem kartkę i zacząłem czytać jej treść…

„Hej. Może to nie najlepsze powitanie, ale musiałam jakoś zacząć.
Przepraszam za to, że się nie odzywałam ale można powiedzieć,
że straciłam telefon.
Nie martw się o mnie. Wszystko jest w porządku.
Chodź nie Justin. Nic nie jest w porządku…
Ostatnio w moim życiu…zadziało się za wiele rzeczy.
Gdybyś tylko mógł mnie teraz zobaczyć.
Sądzę, że list jest i będzie jedynym sposobem jakim będziemy się teraz porozumiewać.
O ile w ogóle chcesz ze mną rozmawiać…
Teraz nie jest za dobry czas abym opowiadała Ci jak zmieniła się moja sytuacja życiowa
i…ja.
Tak Justin – JA.
Nie jestem już tą samą słodką dziewczyną, którą poznałeś u Caroline.
Pozdrów ją ode mnie…Pewnie też się martwi.
Może kiedyś wszystko dokładnie Ci opowiem.
Ale nie teraz.
Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy. ”

Twoja Katherine


Nie mogłem zapanować nad swoimi emocjami. Otarłem policzki i zacząłem ponownie czytać list od Kate. Na początku mi ulżyło, ale teraz bałem się o nią jeszcze bardziej.
- Znajdę cię. – szepnąłem czując jak moje serce przyśpiesza na myśl pocałunku z szatynką, która skradła mi serce.


KILKA DNI PÓŹNIEJ


~oczami Katherine~


Wszystko wróciło. Nadal nie mogłam uwierzyć w to, że Justin mógł przeczytać mój list.
Chris ma być moim „klientem”. Będzie przychodził co wieczór będąc pośrednikiem między mną, a Justinem. Nagle miałam ochotę rzucić picie i narkotyki, a na mojej twarzy pojawił się długo zapomniany uśmiech.
Przebrałam się w czyste ubrania i zeszłam na dół związując długie włosy.
- Co się stało, że masz taki dobry humor? – zapytał ojciec siedzący przy stole.
- Już nie mogę się uśmiechać? – parsknęłam nalewając soku do szklanki.
- Uważaj sobie! – warknął przypierając mnie do blatu.
- Bo co?! Można powiedzieć, że to ja zarabiam na ten cholerny dom!
- Jako dziwka… - syknął prosto do mojego ucha.
Odepchnęłam mężczyznę i łapiąc za kurtkę wybiegłam z willi.
Miałam wszystkiego dość! Jak mogłam pozwolić na to abym pracowała w burdelu?!
Pojechałam na grób mamy. Po drodze kupiłam bukiet róż i jeden duży znicz, który razem z kwiatami ustawiłam na marmurze.
Samotna łza spłynęła po moim policzku. Szybko ją otarłam i otuliłam ramionami.
- Katherine… - usłyszałam za sobą, odwróciłam się i zobaczyłam blondynkę, która zmierza w moim kierunku.
- Caroline. – podbiegłam do niej i rzuciłam się na jej szyję.
- Gdzie ty byłaś? – zapytała patrząc mi w oczy.
Nie mogłam dłużej tego ukrywać. Między potokiem łez opowiedziałam wszystko przyjaciółce. Moja historia ją zszokowała. Jedyne co robiła to gładziła mnie po plecach.
- Chodź. – pociągnęła moją rękę, a po chwili siedziałyśmy w aucie, który prowadził Chris.

- Skąd wiedziałaś, że… - zaczęłam kiedy byliśmy w drodze.
- Nic nie wiedziałam. Miałam nadzieję, że któregoś dnia przyjdziesz tutaj i na siebie wpadniemy. – odpowiedziała lekko się uśmiechając.
Przez całą drogę Caro próbowała mnie rozśmieszyć. Czasem jej się udawało. Chrisowi też, który odwiózł nas do Caroline, a sam pojechał chwilowo do Jussa.
Blondynka wiedziała też od blondyna o liście jaki dostał Justin ode mnie. Teraz czekałyśmy na jego odpowiedź.

Po godzinie drzwi od domu blondynki się otworzyły. Pojawił się w nich Chris, który przekazał mi białą kopertę.

„Cześć. Masz rację…to nie jest najlepsze powitanie.
Martwię się o Ciebie Katherine.
Może już zapomniałaś ale…ja Cię kocham.
Nadal.
Nigdy nie przestałem i nie przestanę.
Mam nadzieję, że kiedyś wszystko mi opowiesz.
Słyszałem o twojej mamie. Chciałbym być teraz obok ciebie. <3
Znajdę cię Kate.”


Na zawsze Twój
Justin


Po moim policzku spłynęła łza. Wystarczyło kilka słów abym poczuła się jak dawniej.
- Powinnaś do niego zadzwonić. – odezwała się Caroline podając mi swój telefon.

~oczami Justina~


Bałem się. Skąd Chris wie gdzie jest Kate?! I czemu nie chce mi nic powiedzieć?! Z myśli wyrwał mnie dźwięk telefonu. Przez chwilę miałem nadzieję, że to moja miłość, ale na wyświetlaczu widniało imię Caroline.
- Halo? – zapytałem przykładając iPhona do ucha.
- Hej… - usłyszałem ten słodki głos – To ja, Katherine…


Strona na bloga : http://fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl/
tumblr_mkp2vgYyGW1qjm9x1o1_500.png
10.03.2014 o godz. 19:56
Napisała : http://imbelieber.bloblo.pl/
Nadszedł ten dzień. Justin, nasz Justin Bieber, ten chłopak z grzywką, młody 15-latek, kończy dziś 20 lat. To najpiękniejszy dzień w moim życiu. Kocham go całym sercem i zostanę Belieber do samego końca. Będę z nim. Nawet jeśli stoczy się na dno. Pomogę mu się podnieść. Wyciągnę do niego dłoń i powiem: Kocham cię i nic tego nie zmieni. Nawet sprzeciw całego świata. Dziękuję, że jesteś, że tworzysz, że kochasz. Każdy ma swoje chwile słabości. Jesteśmy tylko ludźmi.Choćby wszyscy się od niego odwrócili, ja zostanę.
#FOREVERBELIEBER
Napisała :http://unrequited-love-jb.bloblo.pl/
Historia ...


Pierwszy marca. Bóg spojrzał na małego chłopca i przeniknął do Jego duszy.
-Justin, posłuchaj mnie. Za chwilę zejdziesz na ziemię i zaczniesz ludzkie życie. Będzie Ci bardzo trudno, wiele będzie przeszkód na Twojej drodze, ale w zamian za to co przyjdzie Ci wycierpieć - Ja daję Ci talent, daję Ci cudowny głos. Wiem też, że będziesz miał dobre serce, mój chłopcze. Idź już na ziemię, idź już...
20 lat później:
Szatyn spojrzał na krzyż, który zdobił Jego szyję, a uśmiech natychmiast wkradł się na jego usta. Spojrzał w górę i wykonując znak krzyża powiedział:
-Boże, dziękuję za to kim jestem. Dziękuję za fanów i za wspaniałych przyjaciół oraz za rodzinę. Dziękuję za to, że mogę być szczęśliwy.
-Justin! - zza drzwi wyłonił się Scooter - Na scenę. - posłał chłopakowi uśmiech i razem wyszli z garderoby. Bóg uśmiechnął się do siebie patrząc na chłopca, który występował przed milionami ludzi.
-Wiedziałem, że będziesz dobrym człowiekiem.
Na to jeden z aniołów odezwał się cicho:
-Panie, a Jego tatuaże?
-On tylko wyraża siebie.
-A imprezy?
-Każdy ma prawo do grzechu, liczy się naprawienie szkód.
-Ale...
-Przestań. - Bóg spojrzał na anioła - Ty jesteś aniołem tutaj w niebie, On jest aniołem na ziemi, dla wielu milionów skrzywdzonych i smutnych.


Napisał:http://unrequited-love-jb.bloblo.pl/


#Moje #Kazanie
Justin się nie zmienił. To my się zmieniłyśmy. Chcemy od niego za wiele, same nic nie dając. Od kiedy Justin musi pokazywać klatę żebyśmy krzyczały? Kiedyś wystarczył szczery uśmiech. ZROZUMCIE, niektóre z #Belieber odeszłaby od Juju gdyby był gruby i brzydki. Pokochałyśmy go za charakter, za muzykę jaką tworzył, za to że nauczył nas słów takich jak: #Belieber i #Never#Say#Never. Nigdy nie bedzię tak samo. Justin stracił do nas zaufanie, do NAS które miałyśmy być #Forever#Belieber. Justin troszkę się teraz zagubił w tym świecie, ale to przez nas, w kim ma mieć wsparcie jak nie w nas? Wiele osób odeszło od niego bo według nich: pije, pali, ćpa. Ale przez kogo to wszystko? Justin był z Sel szczęśliwy? Kto to zniszczył? DZIĘKUJĘ to tylko moje zdanie :)
----------------------------------------
Chciałam , że byście zobaczyli jak pięknie składają życzenia http://unrequited-love-jb.bloblo.pl/ i http://imbelieber.bloblo.pl/. Obie mi pozwoliły to skopiować i wkleić te wypowiedzi , za co im szczerze dziękuję . Polecam ich opowiadania :)
BhmG0eECEAErOet.jpg
Bhl9mXtCAAAvUd3.jpg
Bhl3wRwIEAAHgKg.jpg
Bhl0zUEIMAEo3ZV.jpg
BhmI3hMIgAA10Lm.jpg
BhmNraiCQAAvJ1A.png
Bhn2Zt7IEAA7oH2.jpg
4545.png
Bf5VbaEIQAAzoaO.jpg
1391427_674605085934369_153641081_n.jpg
02.03.2014 o godz. 11:04
LoveYouJustinForever
,, Memories Never Die ''
Skąd: Za górami , za lasami , tam gdzie mnie nikt nie znajdzie
O mnie: Nie ważne kim jestem ,ale co robię ... i to jest najważniejsze . Opowiadanie piszę od nie dawna więc proszę być wyrozumiałym . Niestety nie będę pisała Liebster Award , ale dzięki za nominację :) P.S: Proszę darować sobie komentarze typu - ,, WOW '' lub ,, Super '' i podobne . Pragnę szczerej odpowiedzi . Dzięki za przeczytanie czegoś co pewnie was nie interesuje .
statystyki